Ramię mam chore, szablą nie władnę,

Żołdem rycerskim żyć już nie mogę,

Nie umiem wdać się w rzemiosło żadne,

Więc kij żebraczy... i daléj w drogę,

Tedy z Oszmiany pieszo wychodzę,

Ale zaledwiem uszedł pół mili,

Jacyś mię zbójcy napadli w drodze

I towarzysza mego zabili.

Pokaleczony, z grosza odarty,

Inaczej radzić gdy było próżno,