Stało się jawnem w obliczu ludu,

Jak Pan maluczkim swe łaski czyni.

Epilog

Dał pan Kotwica wieczór wspaniały,

Powrót obchodzić chciał Marcinowy,

Pięćset kop groszy — to grosz niemały,

Więc go do spółki ciągnął handlowej.

Marcin zezwolił, bo z jego chatą

Spółkę serdeczną miał z dawnych czasów;

Więc uradzono na przyszłe lato,