Pan Marcin k’miecza porwał się główni,

Pan pisarz szukał czegoś u boku;

Przyszłaby walka słowo po słowie,

Lecz pan Kotwica huknął jak z beczki:

«Co to się znaczy? Mości panowie!

Wara w mym domie kłótnie i sprzeczki!

Ja was prosiłem panie Studzieński

Podzielać z nami chleb i zabawy,

Bom siła liczył na wasz duch męski,

Bo byłem pewien, żeś rycerz prawy.