Czy który więcéj czy mniéj bogaty,

Jeden przed drugim pośpiesza z darem,

I jagiellońskie w zamku komnaty

Kipią zapału świętym rozgwarem.

Już Wojciech Tabor nie wyrzekł słowa,

Przeżegnał złoto z modlitwą tkliwą,

I łza gorąca, dyjamentowa,

Spadła na jego brodę sędziwą;

Zebrawszy pieniądz porozrzucany,

Głosem natchnienia wyrzekł dostojnie: