Och bo się trudno rozstać z niebogą!

I koniem zręcznie w polu wywinął,

I pędem wiatru puścił się drogą.

VIII

Ona została — z tłumionem łkaniem,

W cichéj nadziei, w cichéj obawie,

Krzyż na powietrzu skreśliła za nim,

I do modlitwy klękła na trawie.

Nie było zaklęć ani rozpaczy,

Jeno kochanie, jeno tęsknota,