A tutaj jej szlachetność, jej piękność wychwala

I słuchaj: już tam było gotowe dlań zgliszcze,

Już go miało pożerać litewskie bożyszcze,

Kiedy zjawia się Egle, zadyszana, blada,

Porywa go za rękę, o śmierci powiada

Uprowadza przez góry, przez tajemne lochy

I ocala od zguby — a nasz Ransdorf płochy127

Tak uczuł bicie serca, taki zawrót głowy,

Że kochankę pożegnał tylko czterma słowy,

I popłynął spokojnie na litewskiej łodzi”.