A Ransdorf długo dumał na dłoni oparty;

Czoło jego chmurnieje, to błyśnie pogodą,

Znać myśli, co weselą, co mu serce bodą,

Znaczno nadzieję niebian, lub zwątpienie ziemian;

Z aniołem, to z szatanem bawi się na przemian,

I rzekł, cisnąc we dłoniach czoło niespokojne:

„W imię niebios, czy piekieł ja idę na wojnę?

Czy zbawię, czy potępię, czy Litwę czy siebie?

Czy się wzniosę w obłoki? czy w przepaść zagrzebię?”

Pieśń czwarta