Margier ma karmić dziatwę swojego narodu,

Jako ów ptak zamorski — pelikan mu imię —

O którym powiadają powieści pielgrzymie,

Że kiedy wygłodnieją, kiedy żer niełatwy,

Własne piersi rozdziera na pokarm dla dziatwy.

Tak i Margier, szczęśliwy, że doń przyszli swoi,

Chętnie sercem nakarmi, krwią własną napoi,

Podzieli się i chlebem i sercem, i siłą,

Byle Litwie niegłodno i bezpiecznie było.

Do Pullen niech już idą rycerze krzyżowi: