Przygwożdżony do krzyża i w koronie z cierni,

Bóg Krzyżaków pogląda ku mnie miłosierniej;

On od śmierci mnie zbawi, on te baszty skruszy,

On przyniesie pociechę bolejącej duszy.

I przyjdą tu Krzyżowi wojownicy biali;

Ja obaczę Ransdorfa — i on mnie ocali.

Zamiast ginąć, jak trawa, gdy ją zetną kosą,

Ja uciekę z Ransdorfem, gdzie oczy poniosą,

Nad morze, w kraj niemiecki — pod Chrystusa władzę...

Mego ojca opuszczę, moich bogów zdradzę...