Egle na śmierć sądzona — przed jutrem swej kaźni
Jeszcze marną nadzieją biedne życie drażni.
W lochu swego więzienia, przy okienku ciemnem,
Widzi, jak huf Krzyżaków snuje się nad Niemnem;
Nauczona od dziecka, że Krzyżacy podli,
Chciałaby ich przeklinać — a jednak się modli,
Westchnąć ku swoim bogom daremno się kusi,
Krzyż jest bogiem Ransdorfa — potężnym być musi;
A swych uczuć nie mogąc utrzymać na wodzy,
Jękła: „Bogowie Litwy! zanadtoście srodzy!