Ścina topór niemiecki jedliny i sosny;

Jak szeregi bojaków ugodzone młotem,

Walą się stare drzewa z ponurym łoskotem,

Aż się echo borowe zatrzęsa z daleka.

Spłoszone ptactwo leśne chmurami ucieka,

Ulatuje nad Niemnem, nad warowni dachem,

Spieszy k’Litwie na skargę, dzieli się przestrachem.

Bogowie, co te lasy mieli pod obroną,

Z wiatrem głuche przekleństwa na łupieżców zioną.

Ustała święta cisza nad zamczyskiem starem,