Kipi całe powietrze tysiącznym rozgwarem,

Poprzepłaszane ptactwo wrzeszczy na zatoce,

Tętni topór po kłodach, sosna się druzgoce,

Rżą rumaki rajtarów, trąbka gra sygnały,

A szumnym rozhoworem gwarzy obóz cały.

Po borze, ponad wodą i po błoni płaskiej

Echo zaledwie zdoła dopędzić te wrzaski,

W niesforną całość tonów naprędce je składa,

I zda się wciąż poutarzać: zagłada! zagłada!

Każde cieniste drzewo, co zwalone padnie,