Niech z dymem waszych dachów, z jękiem waszych dzieci,

Przekleństwo na mą głowę do niebios poleci,

I tam wymodli piorun, co mi strzaska łono —

Ja przyjmę bez szemrania karę zasłużoną,

Byle Eglę ocalić — prędzej... prędzej zdrada!”

I porwał róg bawoli, i do ust przykłada,

I na swoich łuczników na pobudkę dzwoni,

Aż się zgrzytanie trąby rozległo po błoni,

I wywołało w lesie różnych dźwięków krocie.

Kipi obóz niemiecki, jak rój na wylocie,