Tak wódz podumał w duchu i skinął na straże,

I krwawe rany więźnia opatrywać każe,

I z baszty murowanej ciemnego sklepiska

Przenieść w insze komnaty, kędy słońce błyska,

Więc wzięli go na barki silni wojownicy,

I zanieśli do długiej wesołej świetlicy,

Tam w środku stół z kamiennej wyciosany płyty,

Na nim ałus rozlany, i miód niedopity,

Snadź że chrobra drużyna Litwy bohatera

Tutaj się na obrady i na ucztę zbiera.