Przeklina słońce Boże, że leniwo kroczy;

Na swym łożu boleści targa się i zrywa,

Zabija go bezsenność i drzemka leniwa; —

Przebiegł myślą swej całej przeszłości obrazy

Po drugie i po trzecie — może ze sto razy;

Przedumała już wszystko rozmarzona głowa,

Co się w serca tajnikach najzakrytszych chowa,

I już go unużyła, jak najcięższa praca,

Myśl, która bez przestanku kołem się obraca.

Bo dla młodego serca, to jeszcze za wcześnie