Że wiedzie rówienniki — co już śpią w mogile,

Że mu hełmem bojowym najeża się głowa,

Że rozbija toporem wieżyce Kijowa!

Kiedy się rozpromieni, gdy rozżarzy ducha,

Czasem Margier przychodzi i powieści słucha,

Milczący, zadumany, słowa nie uroni;

Tylko mu krew rycerska uderza do skroni,

Tylko spod chmurnych rzęsów, na czarnej źrenicy

Błyśnie mu jakiś ogień na kształt błyskawicy,

I oczy ku tej stronie obróci znienacka,