Mniej już ludu co chwila, każdy gdzieś się posila,

Rzekł Szczudło do Kostyla:

«Czas nam użyć swobody, weźmiem chleba i wody,

Siądziem wedle gospody10.

Zjemy obiad żebraczy, niech Bóg nagrodzić raczy,

Naszych dobrych wspieraczy!»

Dobył chléb zza pazuchy, czarny, ciężki i suchy,

Aż się sypią okruchy.

«No, syć się Bożą chwałą (rzekł mu Kostél zuchwało),

Patrz, co mi się dostało!