Oparł ręce u kija, wzrokiem niebo przebija,
Mówi Zdrowaś Maryja!
Kostél, chwalca królowy, nie raz z bułki razowéj,
Szedł po rozum do głowy:
Skradł się cicho i zaczém, Szczudło modli się z płaczem,
Zmienił bułkę cichaczem.
Szczudło w rogu cmentarza ciągle pacierz powtarza,
Zamiany nie uważa.
Po mszy świętéj, po sumie9, modląc się, jak kto umie,
Ludzie wychodzą w tłumie.