Ale teraz poznawszy, że i żyć nie warto,

Pokochasz grób twój nieboże!

Przy mogile gromadki zbierają się tłumne —

Słychać, jak garści piasku uderzają w trumnę,

Już spoczął w ziemi syn kmieci;

I kłodę położyli na jego kurhanie,

I dzwonek ostateczne zagrał pożegnanie:

Niech wieczna światłość mu świeci!

Wieczorem wy umarli niekiedy umiecie,

Wziąwszy postać upiora, błąkać się po świecie,