Sterczy kamienny starzec — i niekiedy z wieży

Długo, z wolna, wydzwania ubiegłe godziny —

Nim ostatnią dni swoich godzinę uderzy. —

W piersiach jego, jak w piersiach stuletnich żołnierzy,

Tylko pamięć na dawne zdarzenia i czyny, —

Teraźniejszość z przeszłością pogardliwie mierzy,

Znał ojców — jakże śmieszne w jego oczach syny!

Czy odżyje? czy wskrzesi swoje dawne losy,

Huczno — po Radźwiłłowsku — jeszcze ma nadzieję,

Jeszcze dziad śmiało strzela wieżami w niebiosy,