Kiedyż kaprysom ducha zaradzę?

Dziwaczna myśli! podetnij skrzydeł,

Serce niekarne! pilnuj prawideł,

Dość kobiécémi płakać oczyma,

Czyż na wrażenia teorii nié ma?

A jednak — miło czasem przedstawić na oczy,

Ot jedną chwilę szału — ten wieczór uroczy,

Gdym wbrew teorii — płakał... ej te łzy wieśniacze,

Biédny kto niémi płacze — szczęśliwy kto płacze. —

W pokoju na pół ciemno, tylko gdzieś z daleka.