Wszak my ludzie, wielki Boże!

Czy kto pracę potem leje,

Czy kto pędzi dni w weselu,

Śmierć jest wszystkich wspólną metą,

Ten piechotą, ten karetą,

Do jednego dażym celu.

Ten złoży nieczułą głowę,

W cztéry deski jedlinowe,

A drugi w blasku omamień,

Legnie, by spróchnieć w hebanie...