Jak słowo mówić, gotowa kolaska;

Dwa się cisawe rumaki wyściga;

Krakowskie czasy przypomniał Szeliga,

Siedzi na koźle i z biczyska trzaska.

Starego Skargę, ze czcią jak należy,

Młody Szeliga wsadza do kolaski;

Raz pierwszy błyska w rycerskiéj odzieży,

Ma zbroję, pancerz, przyłbicę, przepaski;

Tylko rycerzem zwać się nie ma prawa,

Bo mu przy boku miecza nie dostawa.