Wypłynąć na wierzch, bo ich teraz pora...

Już nie starosta, jak marzyłem wczora,

Lecz będę hetman, kanclerz, wojewoda;

Wezmę urzędy, których nie dościga

Nawet Radziwiłł, nie tylko Szeliga.

A dusza ojca, stary duch woźniczy,

Co patrzy na mnie ze zgrozą rozpaczy,

Kiedy me wszystkie honory policzy,

Jakże mi chętnie odstępstwo przebaczy!

I w drugim świecie nagany mi nie da,