Gdzie od młodości nie postał i nogą,

Cztery rumaki w karocę wprzężone

Pędzą ku Litwie pośpiesznie jak mogą.

I któż by poznał po tak długim czasie

Syna woźnicy w téj pańskiéj kolasie?

Na pacholęciu przed dawnemi laty,

Gdy wyjeżdżało z ojcowskiego domu,

Nie świecił w oczy strój taki bogaty,

Twarz była młoda, a czoło bez sromu.

Za niém leciały — jako towarzysze,