Ten gorzko płacze i Szweda przeklina;

Zboża spalone, nagie świątyń mury,

Wszędy zniszczenie, gdzie oko dościga...

I gorzko, gorzko zaśmiał się Szeliga,

Dworek swych ojców gdy zobaczył z góry.

Runęły spichrze, gołębnik, stodoła,

Dom pochylony do upadku gotów,

Klonów i gruszy nie było już zgoła,

Rosły badyle w ogródku bez płotów.

Znaczno, że wszędy przeszedł czas pożerczy,