Dawaj go leczyć od ocznej choroby!

I wyleczyli... po trosze... po trosze,

Zabrali oczy i życie, i grosze...

Została żona — poczciwa starucha

I troje dziatwy — pacholęta jeszcze...

Patrz wasza miłość: ot i w ręce chucha

Nędza nie puści, kogo porwie w kleszcze!

A tego roku drogi chléb i mięso

I wiązki drzewa za szeląg nie dostać:

Nie dziw, że wdowy skurczyła się postać,