Pewnie by Litwin zaciął się sam w sobie:

Bo on dla żalów piersi nie odmyka,

Cierpi, gdy nędzę wyspowiadać musi,

Chlebem jałmużny pewnie się zakrztusi.

Ale badany znienacka, a zdatnie,

Niby gawędząc o deszczu i suszy,

Stary Szeliga wpadł w księdzowskie37 matnie,

Wysączył przed nim każdą kroplę duszy.

I kapłan przeznał Litwina odludka

Od pacholęcia, od pieluch bez mała;