Tak się uwinął, że w pańskiej sali

Wielkie zwierciadło strzaskał obcasem.

Pan się nasrożył, uczuł nad szkodą,

Lecz pan Belina jakby w igrzysku83

Z cicha mu szepnął: »Cyt, wojewodo!

Bo spłoszysz głuszca na tokowisku«.

My w śmiech — pan także, nawet mu za to

Darował pyszną strzelbę turecką,

Puścił w niepamięć szkodę bogatą

I długo, długo śmiał się jak dziecko.