Ten pan Belina człowiek ruchawy,

Gdy o myśliwstwie rozprawiać pocznie,

To choćbyś głuchy, poznasz widocznie

Z jego podskoków, ruchów, postawy.

To w dłoń zatrąbi — psy nawoływa,

To się jak zając czai do ziela,

To niby tropi, prześlad odkrywa,

Nabija, pełznie, mierzy się, strzela.

Otóż z tym głuszcem, kiedy się chwali,

Czasem tokuje, podskoczy czasem,