O Brochwiczach ani gada,

Matka Zosi niewesoła,

Bo żal czuje do sąsiada.

Jakieś kłótnie tajemnicze

Dzierżą starych pod swą władzą. —

Dęborogi i Brochwicze

Ręki sobie nie podadzą.

A cóż dla mnie? — śmierć z rozpaczy!

Przez te mary zapaleńcze!

Choć przycierpię, choć się zdręczę,