Trochę mi ulżył cierpień ogromu,

Choć w piersiach ciężar, głowa się mroczy,

Niepewnym krokiem szedłem do domu.

XX

Księżyc zza chmury przyświeca mgławo,

Gdzieś tam ogniska błyszczą za milę,

A tutaj sterczą w lewo i w prawo

Drzew i chat wiejskich czarne profile.

Droga znajoma, ach! i jak jeszcze...

Znam każdą trawkę w nocnej pomroce,