Sen ukołysał ciężką malignę.

XXI

Przespałem tydzień — strach, co mi się marzy!

Ciało jak kamień, a dusza — jak w piekle,

Modlę się we śnie, to przeklinam wściekle.

I widzę ojca, domowych, lekarzy,

A choć się ocknę, to w myślach nie sprawię,

Co było we śnie, co było na jawie.

Gdym wreszcie oczy otworzył przytomnie,

Dwóch dobrych starców przy mem łożu baczę98: