Grali ze mną w arcaby, mówili pacierze.
Lecz ojciec cóś mi niezdrów, cóś twarz jego blada,
O trockim wojewodzie nic nie opowiada,
Gdy siądzie do mariasza, choć to gra tak łatwa,
Zamiast bić ze czterdziestu, Bóg wie jak się gmatwa,
A pomnę, jak to dawniej było z nim inaczej,
Okładał pacierzami najzawziętszych graczy.
Dzisiaj snadź101 jego duszę tłoczą jakieś bole,
Nawet pucharek miodu, co pijał przy stole,
Stoi czasem nietknięty aż do jutra rana,