A starzec z dumą po wąsach muska.
A wkoło starca cisz uroczysta,
Trzech zbrojnej szlachty otacza loże,
Jeden cóś pisze — pewno jurysta109,
Drugi puls maca — to lekarz może,
A trzeci skłonił głowę do łona,
To syn żałośny tego, co kona.
— »Cóż — jęknął chory — mijają chwile,
A księdza nie ma, ach! ani blisko:
Jeden bernardyn, a rannych tyle,