W sto moich pługów ruszyłem żywo,

Orze się skiba na cudzem życie,

Krusząc z korzeńmi dojrzałe żniwo, —

Kopiec graniczny gdzie indziej stoi,

Miedzę i zboże zorali chłopi,

Już ani znaku dawniejszej Troi,

Starej granicy nikt nie wytropi.

Lecz myślę sobie: zabrałem jawnie,

Tylu jest świadków, wszystko widocznie,

Jakże zabory moje uprawnię,