Choć go błagamy, raz, drugi i trzeci,

Aby zamieszkał u nas jak u dzieci;

Ale ze starcem sprawa nie tak łatwa,

Mówi: że cała społeczność mu dziatwa,

W niejednej wiosce i w niejednym dworze

Są nieszczęśliwi — a któż im pomoże?

Tam sąsiad cierpi niechęć do sąsiada,

Tam któś w rozpaczy na duchu upada,

Tam pełno starych i chorych Łazarzy,

Któż ich nawiedzi, kto ziółek nawarzy?