Kwitnie mech zielonawy na strzechach ze słomy,

A pod strzechą lud pełen prostoty i dziczy;

Rzekłbyś, patrząc na niego, że do trzech nie zliczy.

A jednak do twéj treści zajrzawszy głęboko,

Litwo! tyś więcéj warta, niż zda się na oko:

Pieszczota oceanu, dziwowisko świata,

Z twych sosen wyciosana brytańska fregata;

Siermiężny syn twych wiosek po to ziemię kopie,

Aby głodno nie było pięknéj Europie;

Nie zląkł się prosty szlachcic, karmiony twém żytem,