Dać do konwiktu możność nie służy,

Uczyć przy farze jakoś nie chce się;

Zwłaszcza gdy człowiek z dawna pamięta,

Że dom nasz bywał w świetniejszym stanie,

Byliśmy w szkole między panięta,

Chłostę na perskim brali dywanie.

A dziś... mój dziedzic... biada nam, biada!

Daremno człowiek ratunku szuka,

Co dzień to ciężej ród podupada

Z ojca na syna, z syna na wnuka.