Gdy chcesz mu oddać jakie posługi,

Nigdy nie przyjmie — uchyli głowę:

«Za dobre chęci zapłać ci, Chryste,

Masz waszeć, bratku, prace domowe,

Ja sam chcę orać pole ojczyste!»

I tak modlitwę szepcąc pobożnie,

Sam sobie zorze, zasieje, pożnie.

Na jego sznurach najlepiej rodzi,

Jego przekosów nie znosi woda;

Gdy on na łąkę z kosą wychodzi,