Dziś, kiedy pora wesprzeć brat brata,

A wy? mężczyźni, obrońcy świata,

Wznosicie jeno toasty!

A zamiast śpieszyć ojczyźnie gwoli4,

Ubrani w hatłas5 i puch soboli,

Klęczycie u stóp niewiasty.

Chcecie miłości? któż was pokocha?

Chyba kobiéta wietrzna i płocha

Takim zachwyci się mężem;

Dać komu rękę — cóż gdy się zdarzy,