Nie jesteś młodzik, krew ci się nie żarzy,

Nie szukać kąta w żydowskiéj gospodzie,

Gdy masz pod bokiem klasztor trynitarzy.

Z łaski Najwyższéj, choć dostatków nié ma,

Lecz nie jesteśmy ubodzy i głodni,

Znajdzie się szklanka wina dla pielgrzyma,

Znajdzie się kątek na noc dla przychodni.

Chodź za mną stary! dam ci w szczupłéj celi,

Misę pokarmu i siennik pościeli».

Dziad się pokłonił i szepnął nieśmiało: