I niech co prędzéj wynosi się z Bogiem». —

Tak rzekł odźwierny i z sobą cóś radzi,

W środek klasztoru żebraka przyzywa,

I dał mu w izbie klasztornéj czeladzi

Krajankę chléba i szklanicę piwa.

Dziad się orzeźwił — i z Bożego domu,

Wyszedł pokornie cieniem korytarzy,

I siwym wąsem mrugnął po kryjomu, —

Czy to był uśmiéch czy boleść na twarzy?

Potrząsnął głową, aż brzękły u szyi,