Że się nie wnęcisz pod klasztorne szczyty;

Ksiądz przełożony ofuknął mię gniewno:

Czy my bogacze? Czy my jezuity?

Czy widzą u nas pałace w klasztorze?

Że się włóczęgi chcą wnęcać bez pracy,

Na nas poddaństwo nie sieje, nie orze,

Sami jesteśmy w Chrystusie żebracy!

Dziad, mówisz, chory — umrze gdzie pod progiem,

To nowy kłopot, chować go potrzeba,

Dajcie mu piwa i krajankę chléba,