Alarm! Alarm! Alarm!
To nie fabryczna, skoszarowana,
to ta warszawska, ta wiślana
wyje syrena zapłakana —
Alarm... alarm... alarm...
I nie ma rady, miły panie,
nic jej przeszkodzić nie jest w stanie
i będzie wyła, i płakała,
i zawodziła, i wołała
nad kominami... nad dachami...