PANIE KIEROWNIKU, melduję posłusznie,

nosiłem tę czapkę — dziękuję i już nie...

i dosyć, dziękuję... i bardzo przyjemnie...

i może to już się obejdzie beze mnie.

Już miasto umarło i serce umarło,

i wszystko się zatrze, jak życie zatarło,

zdejmuję opaskę, oddaję numerek,

dziękuję, odchodzę, opuszczam już szereg —

nie... nie mam pretensji czy żal do nikogo,

musiało to wszystko iść swoją drogą,