Dwaj panowie na śniegu

Pada śnieg, gęsty, zły, przenikliwy,

białą wełną obszywa mi kołnierz,

stoimy razem na pustej ulicy

Żyd przy robocie i — żołnierz...

Ty nie masz domu — ja nie mam domu,

czas głazem na życiach nam legł,

tyle nas dzieli, że strach pomyśleć,

a teraz łączy nas śnieg...

Ja się przez ciebie nie ruszę kroku,