już westchnienie i męka,

że bezsilna jest ręka,

że tak marom niełatwo

w korytarzu dać światło,

drzwi otworzyć... powitać,

ach, to wy... a co słychać?...

A w dzień spokój,

nikt nie czai się z wnęk...

O zmroku — — —

lęk...