Klucz u stróża

Widziałem cię wczoraj na ulicy —

pijany panie bladolicy,

pijany panie jasnowłosy,

z którym się sprzęgły moje losy.

Urwałeś łeb żydowskiej hydrze

i życie rozwija się jak róża.

Jak ci się chodzi w mojej wydrze,

panie od drzwiczek — klucz u stróża.

Ja jeszcze żyję — jeszcze dla mnie