i strzegłeś drzwiczek — klucz u stróża.

5 złotych przekreślało rasę,

znosiłeś mi do pieca deski

za mą zasadę: leben lassen3

bardzoś mnie lubiał4 — panie Wiśniewski.

A w grudniu, zanim pierwszy mrozik

zimowy swój manifest dał

trzepałeś z naftaliny futro

Szlengla poety — chociaż żyda.

I kiedy ja słuchałem wiatru,